ROZDZIAŁ 1
Poranne
promienie słoneczne rozświetlały jej bladą twarz a brązowe, gęste
włosy połyskiwały w słońcu. W końcu otworzyła oczy. To dziś
miała odjechać pociągiem ze stacji londyńskiego King's Cross by
spędzić 9 miesięcy w murach swej ukochanej szkoły wśród
najlepszych przyjaciół. Niezmiernie cieszyła się z tego faktu.
Postanowiła wstać. Wykonała poranna toaletę, ubrała zwiewną
niebieską sukienkę, czarne buty na niewielkiej koturnie i zbiegła
na dół. Czekali tam na nią rodzice: Jean i Robert Granger. Po
wojnie odnaleziono ich dosyć szybko, a Ministerstwo jej w tym
pomogło. Rozgłosili poszukiwania poprzez Proroka Codziennego za
zgodą Redaktora Naczelnego - Barnabasza Cuffe. Samo Ministerstwo
wysłało kilku swych pracowników na poszukiwania Granger'ów.
Jednakże na mugoli natrafił jeden z czarodziejów z Londynu
przebywający tam na wakacjach, który powiadomił o tym
Ministerstwo. Czarodziej jednak nie chciał się ujawnić. Panna
Granger była im bardzo wdzięczna za pomoc. Rodzice wybaczyli jej
wcześniejsze zachowanie, gdyż zrozumieli, że tylko tak mogła ich
uchronić przed Voldemortem i śmierciożercami.
--
Hermiono, zjedz szybko bo wystygnie. Tata spakował już twój kufer
do samochodu. Jesteś pewna, że wszystko spakowałaś?-- rzekła
Jean. Po powrocie z Australii stała się jeszcze bardziej
opiekuńcza, prawie jak Pani Weasley.
--
Ależ oczywiście mamo. Będę za Wami bardzo tęsknić.-- odrzekła
zabierając się za jajecznicę.
--
My za Tobą też córciu.-- wstrącił się do rozmowy Robert --
Tylko bądź grzeczna. I byłbym zapomniał. Przyjedź koniecznie na
święta, w tym roku zjedzie się cała rodzina.
Hermiona
na to tylko się uśmiechnęła. Skończyła jajecznicę i zaczęła
rozmyślać.. Znowu..
Z
zamyślenia wyrwał ją głos Roberta. Była już prawie dziesiąta,
a z przyjaciółmi umówiła się, że będzie o 10.40 na peronie 9 i
3/4. Mionka pożegnała się szybko z mamą i wybiegła z domu.
Słońce nadal grzało w październiku, co było anomalią w tym
kraju. Weszła do samochodu, zapięła pasy i kolejny raz zaczęła
rozmyślać. Nad czym? Po raz kolejny wracała do tych
traumatycznych wydarzeń. Noc w noc budziła się w nocy z krzykiem.
Bitwa.. Krzyki..Śmierć.. Ta bitwa zabrała ze sobą wiele ofiar,
nie tylko ludzi. Jej ukochany kot- Krzywołap- został bestialsko
potraktowany jakimś paskudnym zaklęciem przez jednego ze
śmierciożerców. Jej stany lękowe po roku prawie ustały, lecz
nadal bała się zasypiać. Po dwudziestu minutach jazdy w ciszy
dotarli na dworzec King's Cross.
-- Uważaj na siebie.-- rzekł Robert-- I pozdrów ode mnie wszystkich
swoich znajomych.
-- Oczywiście, tato. Kocham Was. Zobaczmy się niedługo-- odrzekła
przytulając się do Roberta. Ten uśmiechnął się w geście
wzajemności.
**************************DRACON***************************************************
W
tym samym czasie Dracon Malfoy szukał swojego czarnoskórego
przyjaciela, Blaise'a Zabiniego, jednak nigdzie nie mógł go
znaleźć. Umówił się z nim zaraz koło dziesiątej przy wejściu
na stację King's Cross, ale ten jak zwykle się spóźniał. W końcu
Ślizgon jak Ślizgon, musiał mieć "wielkie wejście".
--
Smoczku mój kochany! Tak dawno się nie widzieliśmy! -- wykrzyczał
do ucha blondynowi.
--
Ty idioto! -- odkrzyknął równie głośno -- Żeby ludzi tak
straszyć..Takie usługi oferuje tylko Blaise Zabini.-- odrzekł
spuszczając z tonu.
--
No
w końcu jedyny w swoim rodzaju Smoczku. No chodźmy już bo się
spóźnimy.-- odpowiedział-- A gdzie znajduję się twoja nowa
dziewczyna?-- dodał nieśmiało.
--
Kto? Ja nie mam żadnej dziewczyny Diable. Zresztą dowiesz się kto
to, jak ją zobaczysz- odparł Malfoy wysyłając przyjacielowi swój
firmowy uśmieszek....
--------------------------------------------------------------------------------
Kim będzie tajemnicza dziewczyna?
--------------------------------------------------------------------------------
Kim będzie tajemnicza dziewczyna?
No to już pierwszy rozdział. Jeśli mi się uda, częściej będę publikować rozdziały. ^^
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz