poniedziałek, 11 kwietnia 2016

Rozdział 1

ROZDZIAŁ 1
Poranne promienie słoneczne rozświetlały jej bladą twarz a brązowe, gęste włosy połyskiwały w słońcu. W końcu otworzyła oczy. To dziś miała odjechać pociągiem ze stacji londyńskiego King's Cross by spędzić 9 miesięcy w murach swej ukochanej szkoły wśród najlepszych przyjaciół. Niezmiernie cieszyła się z tego faktu. Postanowiła wstać. Wykonała poranna toaletę, ubrała zwiewną niebieską sukienkę, czarne buty na niewielkiej koturnie i zbiegła na dół. Czekali tam na nią rodzice: Jean i Robert Granger. Po wojnie odnaleziono ich dosyć szybko, a Ministerstwo jej w tym pomogło. Rozgłosili poszukiwania poprzez Proroka Codziennego za zgodą Redaktora Naczelnego - Barnabasza Cuffe. Samo Ministerstwo wysłało kilku swych pracowników na poszukiwania Granger'ów. Jednakże na mugoli natrafił jeden z czarodziejów z Londynu przebywający tam na wakacjach, który powiadomił o tym Ministerstwo. Czarodziej jednak nie chciał się ujawnić. Panna Granger była im bardzo wdzięczna za pomoc. Rodzice wybaczyli jej wcześniejsze zachowanie, gdyż zrozumieli, że tylko tak mogła ich uchronić przed Voldemortem i śmierciożercami.

-- Hermiono, zjedz szybko bo wystygnie. Tata spakował już twój kufer do samochodu. Jesteś pewna, że wszystko spakowałaś?-- rzekła Jean. Po powrocie z Australii stała się jeszcze bardziej opiekuńcza, prawie jak Pani Weasley.

-- Ależ oczywiście mamo. Będę za Wami bardzo tęsknić.-- odrzekła zabierając się za jajecznicę.

-- My za Tobą też córciu.-- wstrącił się do rozmowy Robert -- Tylko bądź grzeczna. I byłbym zapomniał. Przyjedź koniecznie na święta, w tym roku zjedzie się cała rodzina.

Hermiona na to tylko się uśmiechnęła. Skończyła jajecznicę i zaczęła rozmyślać.. Znowu..
Z zamyślenia wyrwał ją głos Roberta. Była już prawie dziesiąta, a z przyjaciółmi umówiła się, że będzie o 10.40 na peronie 9 i 3/4. Mionka pożegnała się szybko z mamą i wybiegła z domu. Słońce nadal grzało w październiku, co było anomalią w tym kraju. Weszła do samochodu, zapięła pasy i kolejny raz zaczęła rozmyślać. Nad czym? Po raz kolejny wracała do tych traumatycznych wydarzeń. Noc w noc budziła się w nocy z krzykiem. Bitwa.. Krzyki..Śmierć.. Ta bitwa zabrała ze sobą wiele ofiar, nie tylko ludzi. Jej ukochany kot- Krzywołap- został bestialsko potraktowany jakimś paskudnym zaklęciem przez jednego ze śmierciożerców. Jej stany lękowe po roku prawie ustały, lecz nadal bała się zasypiać. Po dwudziestu minutach jazdy w ciszy dotarli na dworzec King's Cross.

-- Uważaj na siebie.-- rzekł Robert-- I pozdrów ode mnie wszystkich swoich znajomych.

-- Oczywiście, tato. Kocham Was. Zobaczmy się niedługo-- odrzekła przytulając się do Roberta. Ten uśmiechnął się w geście wzajemności.

**************************DRACON***************************************************
W tym samym czasie Dracon Malfoy szukał swojego czarnoskórego przyjaciela, Blaise'a Zabiniego, jednak nigdzie nie mógł go znaleźć. Umówił się z nim zaraz koło dziesiątej przy wejściu na stację King's Cross, ale ten jak zwykle się spóźniał. W końcu Ślizgon jak Ślizgon, musiał mieć "wielkie wejście".
-- Smoczku mój kochany! Tak dawno się nie widzieliśmy! -- wykrzyczał do ucha blondynowi.
-- Ty idioto! -- odkrzyknął równie głośno -- Żeby ludzi tak straszyć..Takie usługi oferuje tylko Blaise Zabini.-- odrzekł spuszczając z tonu.
-- No w końcu jedyny w swoim rodzaju Smoczku. No chodźmy już bo się spóźnimy.-- odpowiedział-- A gdzie znajduję się twoja nowa dziewczyna?-- dodał nieśmiało.
-- Kto? Ja nie mam żadnej dziewczyny Diable. Zresztą dowiesz się kto to, jak ją zobaczysz- odparł Malfoy wysyłając przyjacielowi swój firmowy uśmieszek....





--------------------------------------------------------------------------------

Kim będzie tajemnicza dziewczyna?  
No to już pierwszy rozdział. Jeśli mi się uda, częściej będę publikować rozdziały. ^^

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz